Życie nie składa się tylko z pracy.
Choć czasem łatwo w to uwierzyć
Zimowy obóz biegowy. Pojechałam.
Mróz. Interwały. Wczesne pobudki.
W drodze miałam dwie równoległe myśli:
Pierwsza:
Co mnie podkusiło? 😅
Druga:
Bardzo się cieszę, że jadę.
Były wątpliwości.
„Po co mi to?”
„Czy to był dobry pomysł?”
„Może mogłam zostać w domu?”
I była ekscytacja.
Radość ze wspólnego czasu z przyjaciółką. Bez pośpiechu.
(No dobrze — prawie bez pośpiechu, sprinty rządzą się swoimi prawami 🏃🏻♀️). I jak to zwykle w życiu bywa — obóz nie okazał się tylko o bieganiu.
Wytrzymałość to nie tylko kondycja fizyczna
Sport uczy czegoś więcej niż sprawności.
Uczy:
- regulowania energii,
- rozpoznawania swoich granic,
- odpuszczania porównań,
- bycia w swoim tempie,
- a czasem — pokory.
Wytrzymałość fizyczna bardzo szybko spotyka się z wytrzymałością psychiczną.
Bo w pewnym momencie to nie nogi chcą się zatrzymać.
To głowa.
To ona mówi:
„Zwolnij.”
„Nie dasz rady.”
„Po co się męczyć?”
Brzmi znajomo?
Wytrzymałość fizyczna bardzo szybko spotyka się z wytrzymałością psychiczną.
Bo w pewnym momencie to nie nogi chcą się zatrzymać.
To głowa.
Opór i ekscytacja mogą iść razem
Zauważyłam coś ważnego:
często to, co najbardziej nas rozwija, wywołuje jednocześnie opór i ekscytację.
Chcemy — i boimy się jednocześnie.
Czujemy energię — i wątpliwość.
Mamy impuls — i tysiąc racjonalnych powodów, żeby poczekać.
W pracy coachingowej to bardzo częsty moment.
Nie zaczynamy dlatego, że jesteśmy „gotowe”.
Zaczynamy, bo coś w nas mówi: chcę sprawdzić, co dalej.
Gotowość przychodzi w drodze.
Tak jak forma.
Własne tempo to akt odwagi
Na obozie każdy biegnie w swoim tempie.
Możemy trenować razem, ale nie musimy się ścigać.
A jednak w życiu tak często to robimy.
Porównujemy etapy.
Porównujemy wyniki.
Porównujemy energię.
Co by się zmieniło, gdybyś naprawdę pozwoliła sobie na swoje tempo?
Bez udowadniania.
Bez przyspieszania na siłę.
Bez karania się za odpoczynek.
Równowaga to nie jest perfekcyjne 50/50.
To świadome zarządzanie energią.
Są momenty sprintu.
Są momenty regeneracji.
Jedno bez drugiego nie działa.
Towarzyszenie zmienia wszystko
Ten wyjazd był też o byciu razem.
O rozmowach w drodze.
O śmiechu.
O wspólnym milczeniu.
Nie wszystko musimy robić same.
Czasem największą różnicę robi ktoś, kto:
- idzie obok,
- zada pytanie,
- przypomni, po co zaczęłaś,
- nie przyspiesza za Ciebie,
ale też nie pozwala Ci zawrócić zbyt szybko.
Dla mnie właśnie tym jest coaching.
Nie „motywowaniem”.
Nie ciągnięciem na siłę.
Ale uważnym towarzyszeniem w Twoim tempie.
Kilka pytań dla Ciebie
Zatrzymaj się na chwilę.
• Gdzie w Twoim życiu czujesz jednocześnie opór i ekscytację?
• Gdzie czekasz, aż wątpliwości znikną, zamiast zrobić pierwszy krok?
• Co by się zmieniło, gdybyś naprawdę pozwoliła sobie na własne tempo — bez porównań?
• Kogo mogłabyś zaprosić, by szedł (albo biegł) obok Ciebie?
Jeśli myślisz o sporcie, zmianie, nowym nawyku albo nowym kierunku zawodowym —
a coś Cię zatrzymuje — to bardzo ludzkie.
Opór nie oznacza, że to zły kierunek.
Czasem oznacza, że wchodzisz w coś ważnego.
Często wystarczy pierwszy krok.
Potem zaczyna płynąć.
Po Twojemu.
W Twoim tempie.
Z Twoją energią.
A reszta układa się w drodze.